-Pierwszy dzień i już wagary, nieładnie...-napisał Justin. Co go to wgl obchodzi?!
-Tak wyszło, a co tęskniłeś?- nie wiem czemu tak napisałam, ale najwidoczniej nie wyczuł ironii ponieważ czekałam 30 minut a on nie odpisał. Wyłączyłam laptopa i postanowiłam położyć się spać. Przez pół nocy przewracałam się z boku na bok myśląc czemu mi nie odpisał. Jednak po wielu godzinach wiercenia się na łóżku udało mi się zasnąć.
*Oczami Justina*
Około 21 wróciłem od Olivera i Christophera. Wzięłam szybki prysznic i wszedłem na fb. Chciałem znaleźć Alexis zwróciła moją uwagę. Strasznie chciałem ją poznać, lubię gdy dziewczyny mają trochę za uszami. Ze znalezieniem jej profilu nie miałem najmniejszego problemu klientka od biologii wielokrotnie wypowiedziała jej nazwisko, wydaję mi się, że nie przepada za Alexis. Zaprosiłem ja do znajomych po czym zszedłem na dół coś zjeść. Przygotowanie i zjedzenie kolacji zajęło mi jakieś 20-25 minut nie więcej, z powrotem udałem się do pokoju. Zerknąłem na ekran laptopa, ooo Alexis już zaakceptowała moje zaproszenie, pewnie leci na mnie. Od razu napisałem do niej wiadomość.
-Pierwszy dzień i już wagary, nieładnie...- napisałem, po chwili otrzymałem odpowiedź.
-Tak wyszło, a co tęskniłeś?- czytając to zaśmiałem się, wiem jedno używa często ironii. Miałem juz odpisać jej, ale usłyszałem jak mam mnie woła. Od razu zszedłem na dół, mama stała przy schodach.
-Oliver i Christopher przyszli do Ciebie- powiedziała wskazując w stronę salonu. Bez odpowiedzi pokierowałem się w stronę salonu. Po co oni przyszli? Przecież niecałą godzinę temu widzieliśmy się. Wchodząc do salonu zobaczyłem ich siedzących na kanapie. O tak, oni czuli się u mnie w domu jak u siebie. Znam ich od dziecka.
-Yo Jay- powiedzieli równocześnie lekko się uśmiechając.
- Yo guys, co wy tu robicie o tej porze? Przecież widzieliśmy się niedawno- powiedziałem z zaciekawieniem.
- Musimy załatwić pewną sprawę, interesy czekają- powiedział Oliver niegłośno, ale moja mama mogła usłyszeć.
-Ćśśś- wymamrotałem przykładając palec wskazujący do ust. Oliver pokiwał głową.
- Czekajcie ubiorę buty i kurtkę- powiedziałem
- Okej- powiedział Christopher
-Dobra idziemy- powiedziałem głośniej zmierzając w stronę drzwi. Zatrzymałem się przy drzwiach.
- Mamo ja będę później- krzyknąłem, usłyszałem ciche 'okej synku'.
- Synku? - zaśmiał się Christopher.
- Daj spokój- syknąłem do Christophera.
Wyszliśmy z domu kierując się w stronę samochodu Olivera, weszliśmy to środka i ruszyliśmy. Zajęło nam to około godziny. Wróciłem do domu i położyłem się spać, byłem wykończony.
*Oczami Alexis*
Wstałam około 8, dzisiaj mam na 11 więc mam dużo czasu. Leniwie weszłam do łazienki wykonałam wszystkie poranne czynności, ubrałam się w to http://e3dd6.skroc.pl dzisiaj było 23 stopnie więc odpowiedni strój, nałożyłam make-up i zeszłam na dół.
-Cześć tato- powiedziałam z uśmieszkiem
-Cześć Alexis, dzisiaj nie zrobię Ci śniadania bo muszę się przygotować. W lodówce masz jogurt, dam Ci pieniądze i w szkole kupisz sobie śniadanie, okej?- powiedział z lekkim uśmiechem.
-Dobrze, do czego musisz się przygotować?- zapytałam z ciekawości.
-Dzisiaj jest zebranie, musze przedstawić swój projekt.- powiedział z odrobiną niepewności, jakby nie był gotowy.
-Aaa, zapomniałam o tym, ale jak potrzebujesz pomocy to mogę Ci pomóc, mam sporo czasu- zaproponowałam licząc, że się zgodzi. Nie musiałabym się nudzić jeszcze 2 godziny pozostały do szkoły.
-Nie już mam wszystko zrobione tylko prezentacja- powiedział kierując się do swojego gabinetu.
- Okej, powodzenia tato!- krzyknęłam zanim wszedł do swojego gabinetu, usłyszałam 'dziękuję'.
Spakowałam pare zeszytów do torby, obejrzałam w telewizji Sam&Cat. Została ponad godzina, do mojej szkoły na pieszo idzie się jakoś 50 minut, jest piękna pogoda więc się przejdę, w domu się zanudzę. Wyszłam z domu, założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam iść. Słuchając muzyki śpiewałam sobie, zawsze tak robię. Nim się obejrzałam byłam juz pod szkołą, wow szybko zeszło.Przed szkołą zobaczyłam Beth, podeszłam do niej i przywitałam się.
-Hej Beth- powiedziałam wykonując przy tym gest dłonią.
-Cześć- odpowiedziała z gniewem. Coś ją wkurzyło, ciekawe co.
-Coś się stało?- zapytałam spoglądając jej w oczy.
-A nic tylko czekam tu od 15 minut na Courtney, a ona dalej nie przyszła- powiedziała wymawiając imię Courtney groźniejszym tonem, była bardzo wkurzona.
-Zaraz przyjdzie, wyluzuj- powiedziałam głaszcząc ja po ramieniu. Chwilę później zobaczyłam zmierzającą w naszym kierunku Courtney, jej wyraz twarzy był błagalny, jakby coś ja bolało i prosiła o pomoc.
-Courtney wszystko w porządku?- zapytała Beth z milszym głosem niż wcześniej.
-Nie, strasznie boli mnie brzuch, dostałam miesiączkę.-odpowiedziała Courtney. Jak to powiedziała od razu zajrzałam do swojego plecaczka w poszukiwaniu jakiejś tabletki. Niestety nie znalazłam. Stałyśmy w ciszy przez chwilę po czym odezwała się Beth.
- Zadzwoń po mamę niech po Ciebie przyjedzie- powiedziała rozkazująco
-Moja mama jest juz w pracy, wątpię że się wyrwie- powiedziała smutno Courtney.
- Wiem!- powiedziałam z wielkim uśmiechem.- Mój tata dzisiaj przedstawia jakiś projekt i ma na później. Pewnie jeszcze jest w domu, zadzwonię do niego i zapytam.
- Naprawdę?- zapytała Courtney, ale nie odpowiedziałam wyjęłam po prostu telefon i zadzwoniłam do taty. Powiedziałam mu co i jak, zgodził się. Rozłączyłam się i powiedziałam dziewczynom. Na twarzy Courtney pojawił się wielki uśmiech.Zadzwonił dzwonek,Beth poszła juz na lekcje, a ja zostałam i czekałam z Courtney na tatę. Po kilku minutach przyjechał mój tata, a ja udałam się w stronę klasy. No pięknie znowu się spóźnię, mam dzisiaj angielski z Panem Millerem, nie lubię go zawsze sadza dziewczynę i chłopaka w jednej ławce żeby nie rozmawiali. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Weszłam, przeprosiłam za spóźnienie i chciałam usiąść lecz Pan Miller zaczął mówić.
- Usiądziesz z Justinem- Co? Nie to, że nie chce, ale dziwnie się będę czuła w końcu wczoraj mi nawet nie odpisał, dziwnie się poczułam.
-Dobrze- odpowiedziałam wywracając oczami. Widziałam uśmiech na twarzy Justina, ale nie wiedziałam czemu się uśmiecha, wczoraj mnie olał. Usiadłam i wyjęłam zeszyt. Nagle usłyszałam szept.
- Lubisz się spóźniać huh?- wyszeptał
- Oczywiście- wyszeptałam robiąc przy tym głupia minę.Chłopak tylko się głośno zaśmiał a ja się zaczerwieniłam. Aż tak śmiesznie wyglądała ta mina?!
- Śmieszne- wyszeptałam.
-Nawet nie wiesz jak bardzo- wyszeptał robiąc przy tym łobuzerski uśmieszek. Wywróciłam oczami. Lekcja minęła dosyć szybko a ja co chwilę zerkałam w stronę Justina, jestem pewna że zauważył to.
Zadzwonił dzwonek. Wyszłam i udałam się w stronę szafki razem z Beth. Porozmawiałyśmy trochę przy szafce po czym udałyśmy się na kolejną lekcję i kolejną, wszystkie lekcje minęły. Beth wraca dzisiaj ze swoim chłopakiem a Courtney już w domu, dzisiaj wracam sama do domu (autobusem ;c). Poszłam w stronę przystanku, zerknęłam na rozkład i zobaczyłam. CO? Autobus dopiero za 30 minut więc trochę sobie poczekam. Postanowiłam zapalić, tak palę papierosy, ale nie często, czasami. Stanęłam koło przystanku i odpaliłam papierosa po czym zaciągnęłam się. Wzięłam kilka buchów i nagle usłyszałam taki warkot silnika, jak na wyścigach, samochód zatrzymał się koło przystanku, był biały i sportowy. Szyba zaczęła się otwierać, wystraszyłam się i wyrzuciłam papierosa z ręki. Szyba otworzyła się do końca a ja zobaczyłam...
*********************************************************
Jak wam się podoba? Pozostawiajcie komentarze :)
Chyba wiem kogo :-) rozdział jest cudowny a komentarze będą tylko trzeba zacząć polecać stronkę <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział z niecierpliwością
czekam na następny rozdział
OdpowiedzUsuń