piątek, 18 kwietnia 2014

Trzeci!
Zobaczyłam Justina w okularach przeciwsłonecznych. Wyglądał bosko,on zawsze tak wygląda, jak on to robi? Pewnie widział jak pale, nie chce aby ktoś o tym wiedział, mówię wszystko dziewczynom ale nie wiedzą o tym, że od czasu do czasu palę. Beth pewnie zrobiłaby mi wykład na temat palenia, a Courtney poparłaby Beth. Kiedyś Courtney popalała, nigdy nie zapomnę jak Beth przez kilka godzin mówiła
jakie to szkodliwe, poparłam wtedy Beth. Nie chce wyjść na hipokrytkę.
-Potrzebujesz podwózki?- zapytał ściągając okulary z nosa oblizując przy tym usta.
- Nie, zaraz mam autobus- ta, zaraz jeszcze ponad 20 minut. Nie chciałam się naprzykrzać dlatego odmówiłam. Justin wyszedł z samochodu i skierował się w stronę rozkładu, wyglądał tak http://f1fec.skroc.pl Popatrzył na rozkład i pokiwał głową.
-Zaraz?- zapytał, po czym zaczął się śmiać. Byłam zaskoczona, że po prostu nie odjechał.
- No dobra nie zaraz-powiedziałam wbijając mój wzrok w ziemie. Byłam skrępowana.
-Powiedz, że po prostu nie chcesz ze mną jechać- powiedział patrząc na mnie.
- Nie to nie o to chodzi, po prostu nie znam Cie- nie wierze, że to powiedziałam.
-To poznasz-powiedział po czym podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Szliśmy w stronę samochodu, otworzył mi drzwi ja wsiadłam, zapięłam
pasy a Justin zamkną drzwi. Skierował się na miejsce kierowcy, wsiadł i ruszyliśmy.
- Gdzie mieszkasz?- zapytał zerkając na mnie.
-Erie St.31- odpowiedziałam szybko, usadawiając się wygodniej na siedzeniu. Na szczęście nie widział jak palę, cieszyło mnie to.
 Panowała niezręczna cisza, skorzystałam z okazji aby się czegoś więcej o nim dowiedzieć. Byłam ciekawa.
- Czemu się przepisałeś do naszej szkoły?- zapytałam patrząc na twarz Justina.
- Zawaliłem ostatni rok, dalsza nauka w tej szkole nie odpowiadała mi- To wyjaśnia fakt czemu ma 18 lat. W zeszłym roku ledwo co udało mi się przejść więc nie osądzam go.
- A do jakiego liceum chodziłeś?
- Lincoln High.
-Moja znajoma tam chodzi- powiedziałam po czym zerknęłam na Justina jego twarz skamieniała. Nie wiedziałam o co chodzi.
- Wszystko w porządku?- zapytałam niepewnie.
-Tak- odpowiedział nawet nie patrząc na mnie, wcześniej gdy mi odpowiadał to zerkał na mnie. Coś jest nie tak, może wydarzyło się coś
w tej szkole. Sama nie wiem, ale nie chciałam drążyć tematu. Już się nie odzywałam, po jakimś czasie samochód się zatrzymał a ja zobaczyłam mój dom. Odpięłam pas i odwróciłam głowę w stronę Justina.
- Dziękuje- powiedziałam po czym chciałam otworzyć drzwi, ale Justin zaczął mówić.
- Może wpadniesz do mnie na imprezę jutro?- powiedział z lekkim uśmiechem. No pewnie, że przyjdę. Alexis uspokój się, odpowiedz mu jakby to nie było nic wielkiego.
-Tak, czemu nie- powiedziałam wzruszając ramionami. Pożegnałam się z Justinem i wysiadłam z samochodu, przystanęłam na chwilę aby znaleźć
klucze od domu. Miałam takie dziwne uczucie, że ktoś za mną stoi. Odwróciłam się a za mną stał Justin.
- Podasz mi swój numer telefonu żebym mógł Ci wysłać adres imprezy?- powiedział wkładając ręce do kieszeni.
-Jasne- odpowiedziałam. Podałam mu numer on zapisał po czym nachylił się w moją stronę. W takich momentach na filmach chłopak całuje dziewczynę.Szczerze? Miałam taka nadzieję, jednak nadzieja matką głupich jest. Justin musnął mnie w policzek i powiedział " Do zobaczenia skarbie" na mojej twarzy na pewno były rumieńce, dobrze że ich nie skomentował. Odpowiedziałam mu " Do zobaczenia". Po kilku chwilach
 Justin odjechał a ja stałam przetwarzając to co on powiedział.Powiedział do mnie 'Skarbie'? Może się przesłyszałam. Nie, na pewno się nie przesłyszałam. On mnie tak nazwał, spodobało mi się to. Taka drobnostka a na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Weszłam do domu, mojego taty nie było. Włączyłam telewizję i akurat zaczął lecieć film "Trzy metry nad niebem", zaczął się fajnie więc postanowiłam obejrzeć do końca. Podczas reklam zrobiłam sobie jakieś przekąski. Film był bardzo wzruszający, z moich oczu wypłynęło dużo łez, taki typowy wyciskacz łez. Poczułam ogromną ochotę snu, zasnęłam jakiś czas później.

*Oczami Justina*
Podczas drogi do domu ciągle myślałem o Alexis. Ta dziewczyna ma coś w sobie, lubię z nią spędzać czas. Wstyd przyznać, że nigdy wcześniej nie miałem dziewczyny, oczywiście sypiałem z dziewczynami, ale nigdy się z żadną nie związałem. Nigdy wcześniej nie czułem się tak jak przy Alexis, czułem jakbym ją znał bardzo długo. Zatrzymałem samochód na podjeździe, miałem już wychodzi, ale mój telefon zaczął wibrować.
Wyciągnąłem telefon i zobaczyłem kto dzwonił, to Oliver.
-Yo Justin, impreza u Ciebie aktualna?
-Tak, a co?- zapytałem wysiadając z auta.
-Szef wpadnie- powiedział. To musi być coś ważnego, szef nigdy się do nas nie fatygował. Zazwyczaj spotykaliśmy się w magazynie albo chłopaki przychodzili do mnie, jestem prawą ręką szefa.Pewnie się domyślacie, należę do gangu. Wkręciłem się w to za małolata, ale już z tego się nie wykręcę. Jak wejdziesz do gangu to żywy nie wyjdziesz.Ta impreza  miała mnie oderwać od tego gówna, chciałem dobrze się bawić, ale znowu mnie interesy czekają.
- Wiesz po co?- zapytałem z nadzieją, że udzieli mi odpowiedzi.
- Niestety nie, dobra Jay jak kończę. Do jutra- powiedział i rozłączył się. Wszedłem do domu, zobaczyłem mamę, ciekawe co ona robi tak wcześnie w domu.
-Cześć mamo, już w domu?- zapytałem ściągając buty.
- Cześć, dzisiaj wcześniej skończyliśmy- odpowiedziała, chwilę później wstała z kanapy i zaczęła iść, a raczej utykała.
- Co Ci się stało w nogę?- zapytałem zaniepokojony.
- A to, nic wielkiego, spadłam ze schodów- powiedziała wykonując gest ręką, że to błahostka. To zdecydowanie nie jest błahostka.
- Byłaś w szpitalu? Mogłaś złamać nogę- powiedziałem podchodząc do niej.
- Nie byłam.
-Na co czekasz? Ubieraj się i jedziemy- powiedziałem rozkazująco, mama skinęła głową i zaczęła ubierać buty. Wyszliśmy z domu, otworzyłem mamie drzwi i skierowałem się na swoje miejsce
 Pod szpitalem byliśmy jakieś 15 minut później. Wysiedliśmy, mama podparła się na moim ramieniu
i zaczęliśmy kierować się w stronę drzwi. Nie powiem, ale trochę czekaliśmy w poczekalni, jakieś 40 minut. Lekarz poprosił mamę do gabinetu,obawiałem się że może mieć złamaną nogę.
.Minęło trochę czasu zanim lekarz zrobił prześwietlenie, ale mama wyszła z lekkim uśmiechem.
Usiadła koło mnie i zaczęła mówić.
-To tylko stłuczenie- powiedziała patrząc na mnie. Poczułem ulgę jak to usłyszałem.
-Na szczęście- powiedziałem łapiąc mamę za rękę, mama uśmiechnęła się i odwzajemniła uścisk dłoni. Lekarz przepisał jej jakąś maść i powiedział aby przez najbliższe 20 godzin nie nadwyrężała tej nogi. Stosując maść noga powinna za kilka dni przestać boleć. Wyszliśmy ze szpitala i  udaliśmy się do apteki, wykupiłem receptę i wróciliśmy do domu.Mama położyła się w salonie na kanapie i oglądała telewizję. Poszedłem do niej zapytać czy czegoś nie potrzebuje.
- Potrzebujesz czegoś?- zapytałem siadając na brzegu kanapy.
-Jestem trochę głodna- powiedziała
- To zrobię kolację- powiedziałem po czym wstałem.
-Nie Justin, zamówmy dzisiaj pizze- Serio? Moja mama chce jeść pizze? Byłem zdziwiony, zresztą mama zauważyła moje zdziwienie i zaczęła się śmiać.
 -Dobrze, z czym chcesz pizze?- zapytałem wyciągając telefon z kieszeni spodni.
-Hmmm- złapała się za podbródek. -Cztery sery- odpowiedziała lekko się uśmiechając. Wybrałem numer zadzwoniłem, zamówiłem dwie pizzy.
 Minęło około 30 minut zanim pizza przyjechała. Siedzieliśmy razem jedliśmy i rozmawialiśmy. Lubie takie wieczory, dawno z mamą tak nie spędzałem czasu. Jest bardzo zapracowana, obwinia się za odejście taty. Chce dać mi wszystko co najlepsze. Kocham ją bardo mocno.Później oglądaliśmy telewizję, zerknąłem na mamę, zasnęła. Przykryłem ją kocem. Poszedłem się umyć, a później poszedłem spać.

              ******************************************************************

                           Pozostawiajcie komentarze, nie wiem czy wam się podoba :)

3 komentarze:

  1. Kocham Kkocham kocham
    Justin ^^
    Rozdział cudowny i jak zawsze
    Czekam ba następny
    Loffki kisski <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział i cały blog jak zawsze jest zajebisty kocham a niektórzy to śmierdzące lenie żeby czytać i nie komentować

      Usuń
    2. Dziękuje! Niestety nie chce im się ;c

      Usuń